Moje doświadczenia z Dunlop Trailmax Raid po tysiącach kilometrów

Kolejny raz postawiłem na te same opony na sezon, mowa o Dunlop Trailmax Raid.

Po raz pierwszy założyłem je przed wyprawą na Islandię w 2024 roku. W tamtym czasie niewiele osób mówiło o tym modelu. Informacje można było znaleźć głównie na zagranicznych forach, a w Polsce była to raczej mało znana opona. Dziś sięgam po nią już czwarty lub piąty raz. Nie jest to opona dla każdego, ale osoby lubiące jazdę w proporcjach 50/50 – asfalt i teren – mogą ją naprawdę docenić.

Charakterystyczny bieżnik sprawia, że motocykl prowadzi się bardzo pewnie zarówno na szosie, jak i poza nią. Szuter, kamienie czy błoto nie robią na niej większego wrażenia.

Trailmax Raid należy raczej do miększych opon, co ma swoje zalety. Na asfalcie dobrze dopasowuje się do nawierzchni, a na mokrej drodze daje poczucie większej kontroli. Nie ma tendencji do nagłych uślizgów i zapewnia wysoki poziom pewności podczas jazdy. Do tego bardzo dobrze trzyma się nawierzchni, nawet gdy tempo zaczyna rosnąć.

Na początku miałem jednak jedną obawę – jak poradzi sobie na ostrych kamieniach, takich jak te, które spotkały mnie w Macedonii Północnej. Pytanie brzmiało: czy miękka mieszanka nie będzie bardziej podatna na uszkodzenia? Na szczęście okazało się, że były to obawy bez pokrycia. Mimo jazdy po wertepach, luźnych kamieniach i kamienistych drogach, przez cały okres użytkowania tych opon nie uszkodziłem ani jednej.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że są głośniejsze od bardziej asfaltowych konkurentów. Jeżeli jednak jeździsz w stoperach, po kilku dniach przestajesz zwracać na to uwagę.

Miałem okazję porównać je bezpośrednio z Pirelli Scorpion Rally STR podczas wyprawy na Bałkany. Jechaliśmy wtedy z kolegą na dwóch Tigerach 900 Rally Pro. On miał założone STR-y, ja Dunlopy. W zakrętach szliśmy praktycznie łeb w łeb. Obaj zamknęliśmy opony i obaj czuliśmy się na swoich kompletach bardzo pewnie. Na asfalcie różnice były niewielkie.

Przewaga Dunlopa pojawia się jednak wtedy, gdy kończy się asfalt. Pirelli STR dobrze sprawdza się na lekkich szutrach, ale w trudniejszym terenie szybko pokazuje swoje ograniczenia. W błocie lub bardziej wymagającym off-roadzie bieżnik ma tendencję do zalepiania się i traci skuteczność. Trailmax Raid radzi sobie w takich warunkach zdecydowanie lepiej.

A jak wygląda trwałość? W moim przypadku przebiegi są bardzo podobne do tych, które osiągałem na STR-ach – około 10 tysięcy kilometrów. Oczywiście wiele zależy od stylu jazdy, tempa i rodzaju nawierzchni. Znam też osoby, które przejechały na tych oponach trasę z Polski do Pamiru i wróciły na kołach. Miałem okazję obejrzeć ich komplet podczas spotkania w Turcji, kiedy zatrzymaliśmy się razem na kawę w drodze powrotnej.

Czy jest to opona długodystansowa? Niekoniecznie. Na długie dystanse założyłbym inną oponę, np. Heidenau K60 Scout, które miałem w zeszłym roku w Turcji, ale mają one też swoje minusy. Jeśli jednak szukasz kompromisu między bardzo dobrą przyczepnością na asfalcie a realnymi możliwościami w terenie, Dunlop Trailmax Raid jest jednym z najciekawszych wyborów, jakie miałem okazję testować. To właśnie dlatego kolejny raz ląduje na moim motocyklu przed nowym sezonem.

O tym na jakich oponach jeździłem wcześniej, dowiesz się w moim filmie, który dla Ciebie przygotowałem. Opublikuje go 10 czerwca, ze względu na kolejkę innych materiałów. 

Polecany serwis motocyklowy

Jeżeli szukacie sprawdzonego serwisu motocyklowego, zostawiam namiar na zaprzyjaźniony warsztat Two Wheels Only. Dobre miejsce prowadzone przez ludzi, którzy znają motocykle nie tylko od strony warsztatu, ale także z własnych podróży i doświadczeń. Poniżej znajdziecie lokalizację.

Podobne wpisy