ZULAKÓWKA | Tak narodziło się nowe wydarzenie ADV na Ziemi Kłodzkiej!
Za nami pierwsze takie wydarzenie na Ziemi Kłodzkiej i jednocześnie pierwsze w historii mojej motocyklowej działalności – ZULAKÓWKA
Ideą tego wydarzenia są ludzie, przygoda i wspólna jazda w stylu ADV. Odkrywamy mniej znane zakątki Ziemi Kłodzkiej, poruszamy się po legalnych trasach off-roadowych wytyczonych przez miejscowych, rozwiązujemy zagadki, szukamy pieczątek i trzymamy się razem na trasie. Wszystko po to, żeby spędzić aktywny weekend na motocyklach, poznać nowych ludzi i przeżyć coś więcej niż zwykłą przejażdżkę.
Ale skąd w ogóle wziął się pomysł na takie wydarzenie?
Lokalna wiedza i chęć pokazania czegoś innego. Pochodzę z Ziemi Kłodzkiej, więc można powiedzieć, że jestem lokalsem. Od lat obserwuję motocyklistów, którzy przyjeżdżają w moje rodzinne strony. Czytam ich posty na grupach, sprawdzam, jakie miejsca polecają i jakimi trasami jeżdżą. Zazwyczaj przewijają się te same drogi i atrakcje – te najbardziej znane, które większość osób już kojarzy. Tymczasem Ziemia Kłodzka ma do zaoferowania znacznie więcej. Są tu boczne drogi, ciekawe zakątki i miejsca, do których niekoniecznie trafia się podczas pierwszej wizyty w regionie. Kilka razy pokazywałem takie miejsca w swoich filmach na YouTube. Opisywałem je również w książce Polska Motocyklem. 23 ekscytujące trasy. Zależało mi na tym, żeby pokazywać trasy wyjątkowe, mniej oczywiste i nieco oddalone od najbardziej popularnych szlaków. O jeździe off-roadowej jeszcze wtedy nie mówiłem. Czekałem na odpowiedni moment.
Wszystko zaczęło się od ogniska
W pewnym momencie zacząłem organizować dzikie biwaki na Ziemi Kłodzkiej. Sam bardzo lubię biwakować i wiedziałem, że nie jestem w tym odosobniony. Pomyślałem, że ognisko może być czymś więcej niż tylko miejscem, przy którym wieczorem piecze się kiełbaski. Może stać się centrum spotkań, rozmów, nawiązywania nowych znajomości, a być może również szukania kompanów do kolejnych motocyklowych wypraw. Kilka razy pojawiał się temat wydłużenia takiego biwaku. W końcu przyjazd z drugiego końca Polski tylko na jedną noc to trochę mało, szczególnie jeśli ktoś chce nie tylko posiedzieć przy ognisku, ale też pojeździć i lepiej poznać okolicę. Zacząłem więc myśleć o tym, żeby przedłużyć spotkanie do całego weekendu, a przy okazji nadać mu dodatkową wartość. Tak, żeby oprócz biwakowania można było wspólnie odkrywać region, jeździć po ciekawych trasach i przeżyć coś, co zostanie w pamięci na dłużej. Nie miałem jeszcze wtedy gotowego planu na ZULAKÓWKĘ, ale pomysł powoli nabierał kształtów.
Stara DR-ka, quady i pierwszy test
W międzyczasie poznałem Tomka, który zaprosił mnie na swoje wydarzenie quadowe organizowane w Bardzie. Dał mi do dyspozycji swoją trzydziestoletnią DR-kę i zaproponował, żebym pojechał za quadami. Miałem sprawdzić, czy taki format imprezy będzie mi odpowiadał również z perspektywy motocyklisty. Być może w przyszłości udałoby się zorganizować coś podobnego dla miłośników dwóch kółek. Nie chciałem jechać sam, dlatego rzuciłem w internecie hasło, czy ktoś ma ochotę do mnie dołączyć. Odezwał się Tymek – jeden z moich widzów, mieszkający w Bystrzycy Kłodzkiej. A to przecież rzut beretem ode mnie! Tak ruszyliśmy razem na trasę. Bawiliśmy się całkiem dobrze, a trasy były zróżnicowane, choć zdecydowanie przeważał off-road. Ten wyjazd dał mi możliwość sprawdzenia, jak wygląda jazda w takim formacie i czy można przenieść podobne rozwiązania na wydarzenie motocyklowe. W mojej głowie coraz mocniej kiełkował pomysł na własny event ADV. Zacząłem nawet wspominać na YouTube, że planuję takie wydarzenie na wiosnę 2026 roku. Ostatecznie jednak nie udało się go wtedy zrealizować, z powodów, które do dziś nie są dla mnie do końca jasne. Odpuściłem więc temat i na jakiś czas odłożyłem go na półkę. Jak się później okazało, nie na długo.
Pomysł wraca i powstaje ZULAKÓWKA
Latem Tomek odezwał się do mnie z propozycją ponownego podejścia do tematu. Tym razem plan zakładał połączenie dwóch wydarzeń w jednym terminie – trzeciej edycji Wyprawy Adventure dla quadów oraz pierwszej edycji ZULAKÓWKI dla motocyklistów. To był moment, w którym postanowiłem wejść w ten projekt na poważnie. Wiedziałem jednak, że samemu trudno będzie dopilnować wszystkich szczegółów. Potrzebowałem kogoś, kto zna okolicę, pomoże w organizacji i będzie miał podobne podejście do całego pomysłu. Naturalnym wyborem był Tymek, z którym wcześniej jeździłem za quadami. Bardzo się ucieszyłem, że zgodził się pomóc. I tak z pomysłu na przedłużony biwak, przez wspólną jazdę za quadami, doszliśmy do pierwszej edycji ZULAKÓWKI. Wydarzenia, które miało połączyć motocyklową przygodę, lokalne trasy, zabawę i ludzi, którzy po prostu lubią spędzać czas na dwóch kołach.
Pierwsza edycja – cały weekend na motocyklach
Nasza pierwsza ZULAKÓWKA odbyła się w weekend 17–18 października. Bazą wydarzenia był nowo powstały ośrodek Bardo Camp w Bardzie. Większość uczestników dotarła na miejsce już w piątek po południu. Noclegi w ramach wydarzenia przewidziane były pod namiotami, ale istniała również możliwość wynajęcia pokoju za dodatkową opłatą. Na miejscu mieliśmy zaplecze sanitarne, ciepłe posiłki i ognisko, czyli wszystko to, co pozwalało spędzić weekend w dobrym towarzystwie, bez konieczności martwienia się o każdy szczegół. Na starcie pojawiło się 21 uczestników, a przekrój sprzętu był naprawdę ciekawy. Od lekkich motocykli o pojemności 125 cm³, przez różne maszyny adventure, aż po duże BMW GS 1200 i Hondy Africa Twin 1100. I właśnie taki przekrój motocykli bardzo mi się podoba. Nie chciałem tworzyć wydarzenia wyłącznie dla posiadaczy konkretnych modeli czy największych maszyn. Najważniejsza była chęć przygody, a nie to, co ktoś ma napisane na baku.
Sobota – dwa etapy, zagadki i terenowa gra
Sobotnia trasa została podzielona na dwa etapy, a jej łączna długość wyniosła około 150 km. Nie chodziło jednak wyłącznie o pokonanie kolejnych kilometrów. Na trasie ukryliśmy pieczątki, a uczestnicy musieli również zmierzyć się z przygotowanymi zagadkami. W ten sposób zwykła jazda zamieniła się w grę terenową, w której liczyły się nie tylko umiejętności na motocyklu, ale też spostrzegawczość i kombinowanie. Finałem była skrytka zabezpieczona czterocyfrowym kodem. W środku czekała nagroda dla osoby, która jako pierwsza rozwiąże zadanie i dotrze do celu. Ostatecznie skrytkę odnalazł Paweł. Gratulacje!








Niedziela – kolejne kilometry i odkrywanie regionu
W niedzielę czekała na nas kolejna trasa, tym razem licząca około 143 km i prowadząca przez bezdroża Ziemi Kłodzkiej. Uczestnicy mieli pełną swobodę. Każdy mógł jechać sam z naszym GPXem albo dobrać się w grupę. Ostatecznie utworzyła się jedna ekipa, ponieważ część osób zrezygnowała z niedzielnej jazdy i wróciła wcześniej do siebie.
Najważniejsze są opinie uczestników
Organizacyjnie pierwszą edycję ZULAKÓWKI możemy uznać za spory sukces. Nie dlatego, że wszystko udało się idealnie, ale dlatego, że uczestnicy wyjechali zadowoleni. A dla mnie to chyba najlepsza forma podsumowania całego wydarzenia. Kiedy słyszysz, że ktoś dawno tak dobrze się nie wyjeździł, że trasy były świetne, impreza została dobrze zorganizowana, a do tego już pojawia się pytanie o kolejną edycję – trudno o lepszą motywację do dalszego działania. Oczywiście przy takim wydarzeniu zawsze znajdą się rzeczy, które można zrobić lepiej. To nasza pierwsza edycja i również dla nas była to nauka. Będziemy wyciągać wnioski, poprawiać niedociągnięcia i szukać kolejnych pomysłów, żeby następne spotkanie było jeszcze lepsze. Najważniejsze, że udało się stworzyć coś, co połączyło ludzi, którzy mają podobną zajawkę.
Do zobaczenia na kolejnej ZULAKÓWCE!
Dziękuję wszystkim, którzy przyjechali do Barda, spędzili z nami ten weekend i pomogli stworzyć atmosferę pierwszej edycji. Dzięki również Tomkowi i Tymkowi za wspólne działanie i zaangażowanie w organizację. Mam nadzieję, że dla Was był to równie udany weekend, jak dla mnie. W przyszłym roku chcemy powtórzyć ZULAKÓWKĘ – tym razem wiosną! Przed nami jeszcze sporo pracy, ale już teraz wiem, że warto rozwijać ten pomysł. Będziemy przygotowywać kolejne legalne trasy, odkrywać mniej znane zakątki regionu i szukać nowych sposobów na to, żeby wspólna jazda była czymś więcej niż tylko przemieszczaniem się z punktu A do punktu B. A jeśli jeszcze nie znacie dobrze Ziemi Kłodzkiej, koniecznie dajcie jej szansę. To świetny region na motocyklowe wypady, pełen ciekawych dróg, pięknych widoków i miejsc, które warto odkrywać bez pośpiechu. Lewa w górę i do zobaczenia na kolejnej ZULAKÓWCE!









